Urywki rzeczywistości

To co tu widzicie to urywki rzeczywistości. Przez które chce pokazać, że zawsze w każdym dniu można znaleźć coś dobrego dla siebie. Coś co wywoła uśmiech czy chwilowy zachwyt. 

Ot takie piękno jest w nas. W tym, że to my decydujemy na co kierujemy swoje myśli. W co się angażujemy i gdzie lokujemy czas. 

Każdy z nas jest odpowiedzialny za to, jak wyglada jego dziś. Bo nasze dziś to wybory, których dokonaliśmy dzień, miesiąc i lata temu. Jest to może niewygodne. Coś co trzeba przetrawić i czego lekko się nie przyjmuje. Bo pozycja ofiary jest łatwiejsza pod pewnymi względami. 

Łatwiej jest myśleć, że moje uwierające dziś jest wynikiem czegoś z zewnątrz. Szefa, matki, męża, nieprzychylnego losu czy złego numeru na loterii. Tak jest łatwiej. Ale nie lepiej dla nas. 

Ja zawsze wierzyłam w to, że mam moc w swoich rękach. Mocno do tego cisnęłam. Ale nawet mimo takiego przekonania, miałam etap trzymania „a bo mi się”… wiary w nieprzychylność losu. Nie wzięło się to oczywiście z próżni. Znam początki tych przekonań myślowych. Łatwiej jakoś było wierzyć, że te niewygodne rzeczy, z którymi się mierzyłam są wynikiem nieprzychylnej losowości. 

Biorąc pełnie odpowiedzialności zrozumiałam, że większość rzeczy, które mnie uwierały, męczyły i nie dawały spać po nocach. Moja niewygodna rzeczywistość jest wynikiem moich wyborów z kiedyś. 

Dziś je wszystkie akceptuje. Tak było. Tak wybierałam, bo wtedy inaczej nie potrafiłam. Ale dziś będąc świadomą samej siebie, moich schematów, pragnień, traum, wybieram zupełnie inaczej. 

Widząc coś w SM warto wziąć pod uwagę, że kafelek który widzę jest cząstką. Taką samą, jak chociażby uśmiech w cięższy dzień. Gdy mamy cięższy dzień to nie oceniamy swojego życia przez pryzmat tego jednego dnia (to rozsądne podejście), a uśmiech w ten dzień nie oznacza od razu, że nic się nie stało. Ten uśmiech to wyraz zrozumienia dla samej siebie, chęci walki i prób radzenia sobie z rzeczywistością. 

Jeżeli karmie dziś kaczki wieczorem, medytuje, robie asany czy idę z książką nad rzekę to jest to mój wybór. Równie dobrze mogłabym w tym czasie zająć się zalegającym praniem, ogarnąć jeden czy dwa taski więcej – co przełożyłoby się na to co mam na koncie – mogłabym skończyć, kolejny kurs czy pójść na zakupy… Ot wybory, wybory… 

Z miłością ✨