„Ciepło” otula i koi duszę
To chyba najczulsza książka, jaką kiedykolwiek czytałam. Jest ciepła, ale trudno żeby było inaczej gdy nazywa się „Ciepło”. Czytając ją czuje się człowiek, jakby ktoś otulał go pierzynką. Nina pisze lekko, a jej słowa po prostu trafiają prosto w serce.
W ogóle nie miałam wrażenia, jakbym czytała książkę. Raczej, jakbym była po nocnych rozmowach z przyjaciółką. Teksty Niny tak łatwo się odbiera, ponieważ tętni z nich naturalność i życie.
Książka o osiędbaniu
„Ciepło” to nie typowy poradnik, to zbiór świetnych tekstów, które wspólnie świetnie rezonują. Tym samym potwierdzają przesłanie książki, że jesteśmy częścią pewnej całości i jako część natury podlegamy jej rytmowi. Dlatego tak ważne jest odzyskanie (chyba tak, można to nazwać, w końcu, jako dzieci nie mieliśmy z tym problemu) naturalnego flow.
Myślę, że jeśli miało by się przeczytać tylko jedną jedyną książkę o osiędbaniu to byłby znakomity wybór. A dla każdej empatki, wwo czy innej duszyczki wkraczającej na drogą samoświadomości to będzie czysta uczta. W słowach Niny pełno jest empatii i dobrej pozytywnej energii.
Nie ocenia się książki po okładce…?
Na koniec dodam jeszcze zdanie o walorach estetycznych, bo ciężko na nie nie zwrócić uwagi. Książka jest pięknie wydana, widać że autorka miała swoją koncepcję. Jest piękny kredowy papier, przejrzysta czcionka i subtelne wyróżniki. Widać dużą spójność. Do tego całość okraszona jest cudownymi, bardzo klimatycznymi zdjęciami. Aż miło jest trzymać ją w ręce.

