Marianna Gierszewska „Być tak naprawdę” – recenzja

„Grzeczne dziewczynki nie mówią „nie”, nie stawiają granic. Nie odróżniają oczekiwań świata od własnych, nie zauważają własnych pragnień, nie wyjawiają własnych racji, nie narażają się na złą opinie”

Książkę czytałam w lecie. I przeczytałam ją na jednym wdechu. Od pierwszej strony przepadłam w historii. 

„Być tak naprawdę” nie jest poradnikiem, to historia. Historia, która ukształtowała Mariannę. Jest dzieciństwo, szkoła, gimnazjum… ból, choroba, poniżenie, odtrącenie. Szereg mniejszych i większych nadużyć przez, które ciało autorki powiedziało NIE. 

Widzimy drogę. Podróż w głąb siebie. Autorka uczy jak być autentycznym i żyć w zgodzie ze sobą. Iść za swoim sercem. W książce pada wiele pytań, które warto i sobie zadać. Jeśli się jest w odpowiednim miejscu w życiu to z książki można wiele dla siebie wyciągnąć. 

„Kiedy skupione na swojej drodze patrzymy przed siebie, przestajemy rozglądać się na boki w poszukiwaniu potwierdzenia, aprobaty, poklasku. Przestajemy rozpaczliwie szukać wskazówek i podpowiedzi do pytania:
„Czy dobrze żyję? „
„Czy dobrze robię?”
„Czy dobrze decyduje? „.
Zaczynamy rozumieć, że jeśli decyzja zgrywa się z pragnieniem serca – niezależnie od jej konsekwencji – jest i będzie najlepsza, jaka może być, ponieważ jest autentyczna.”

Marianna Gierszewska

Polecam. Tak po prostu. Od serca.