Polubienie się ze swoim życiem. Tu i teraz

To był proces. Dość długi i zawiły. Z perspektywy czasu myślę, że wszystko mnie krok po kroku doprowadziło do tego miejsca. Do nowej świadomości, albo po prostu do samoświadomości. To chyba jest idealne określenie do aktualnego stanu. 

Zaczęło się od przeczytania to tu, to tam wzmianek o slow life. Temat był mi bardzo bliski. Wchodzenie w niego, co raz bardziej dawało mi poczucie bycia tam gdzie powinnam być. Zawsze w życiu miałam tak, że potrafiłam patrzeć z fascynacją w niebo leżąc w trawie w dzień czy w nocy. Jednak przyznaje bez bicia, że to właśnie nocne niebo wywierało na mnie największe wrażenie. 

Zobaczyć wszechświat

Pamiętam, jak mając mniej niż 10 lat otrzymałam od mojej chrzestnej matki (pozdrowienia dla cioci Renaty, jeśli to czyta) atlas chociaż jest, już mocno nadszarpnięty piętnem czasu. Używałam go ciągle. Brałam go na wyjazdy pod namiot z rodzicami. Jako nastolatka przerysowywałam z niego układy gwiazd etc. W każdym razie ten mały gest otworzył mnie na nowy świat. Fascynuje mnie on do dziś. 

Momenty zwolnienia

Wracając do meritum, momenty zwolnienia i silnego dostrzegania od małego się przewijały. Z wiekiem robiłam więcej tego typu rzeczy. Wyjazdy poza miasto na oglądanie spadających gwiazd, przesiadywanie nad rzeką i wsłuchiwanie się w szum i migotanie słońca. Poświęcałam tym czynnością sto procent swojej uwagi. Wtedy nie wiedziałam, że jest to po prostu uważność i że praktykując ją wkraczam jeszcze bardziej w swoim kierunku. 

Szczotkowanie na sucho

Holistyczne dbanie o siebie

Póżniej ze względów zdrowotnych, zaczęłam bardzo dbać o swoje ciało. Nie mówię tu o kosmetykach czy liczeniu kalorii. Chodzi o dbanie o ciało od środka. Dostarczanie mu odpowiednich składników, dbanie o jakość jedzenia i jego różnorodność.  Powoli wkroczyły książki samorozwojowi, poradniki. Później już książki bardziej psychologiczne. Zainteresowałam się kryształami. Poszłam na terapie, która pomogła mi wrócić na swoje tory. I okazało się, że w miedzy czasie, zadziało się życie. 

Tu i teraz

Życie tu i teraz. Życie codziennie. Takie życie, które wymarzyłam sobie, jako nastolatka. Nie czekanie na moment, na misterne ”to coś”. To bycie autentycznym, bycie sobą i świadomość, że to ja jestem bohaterem swojej bajki. Nie czekam na weekendy, bo wiem że małe momenty wspaniałości, codzienność, bycie blisko siebie i wdzięczność tworzą tu i teraz. To jestem ja, to jest moje życie. Nie czekam na inne, bardzo silnie to doceniam.

Z miłością!