„Koła ratunkowe” – moja lista małych rzecz, które pomagają wrócić do siebie

Czasami życie potrafi nas przytłoczyć. W chwilach, gdy wszystko wydaje się trudniejsze niż zwykle, kiedy czujemy, że straciliśmy kontakt ze sobą, warto mieć coś, do czego możemy sięgnąć, by wrócić do równowagi. Coś małego, coś prostego, co daje poczucie bezpieczeństwa. Coś, co działa jak kotwica w burzy.

jak wrócić do równowagi wewnętrznej

Mam swoje koła ratunkowe, które pomagają mi wrócić do siebie, uziemić się, rozpieścić i poczuć, że wszystko jest w porządku. Poniżej przedstawiam ogólne sposoby, ale też dziele się od punktu swoją listą, którą stworzyłam dawno temu i która mi pomaga w ciężkich czasach. Gdy myśli są ciężkie i zamroczone ta lista pomaga mi znaleźć chociaż jedną rzecz, którą danego dnia mogę zrobić dla siebie, aby zwyczajnie pomóc sobie:)

Często to te drobne gesty, które możemy wykonać w ciągu dnia, mają najwięcej mocy. To one przypominają nam, że to co teraz przyćmiewa światło minie. Że zawsze możemy wrócić do siebie, bez względu na to, jak daleko się oddalimy.

Oddychanie i cisza

Oddychanie jest moją pierwszą tarczą ochronną. Kiedy wszystko staje się zbyt głośne i zbyt szybkie, zatrzymuję się na chwilę. Biorę głęboki oddech, czuję powietrze w ciele. Na moment zamykam oczy i pozwalam sobie na przestrzeń ciszy. Zatrzymanie się, zaledwie na kilka chwil, wystarczy, by poczuć, że wszystko zwalnia, a ja wracam do siebie.

Oddycham głęboko, do przepony. Wystarczy położyć rękę na brzuchu i oddychać do niej – dzięki temu powietrze dotlenia całe ciało. Ja wizualizuje, że z powietrzem wdycham spokój, bezpieczeństwo, białe światło… i to uczucie zalewa moje ciało.

Nawet kilka takich świadomych oddechów pozwala lepiej poczuć siebie. Zintegrować się ze sobą.

Ulubiony kubek a w nim ulubiona herbata
Przypomnienie sobie o prostych przyjemnościach bywa przełomowe. Kiedy sięgam po filiżankę ulubionej herbaty uruchamiam „program przyjemność”. Parzę napój powoli, w spokoju, celebrując chwilę tu i teraz. To mały rytuał, który daje mi poczucie, że mogę wziąć życie w swoje ręce, nawet jeśli czuje w danym momencie, że tylko na chwilę.

ulubiony kubek

Po utracie Lunki, codziennie z mężem piliśmy wspólnie herbatę w formie rytuału. W ulubionych kubkach. Wyciszaliśmy się, uziemialiśmy.

Spacer wśród natury, nawet jak to ma być miejski park

Spacer na świeżym powietrzu koi. Kroki nadają rytm całemu ciału. Czuje jak z każdym uderzeniem o ziemie coś oddaje matce ziemi i uspokajam się. Każdy kontakt z naturą, czy to w lesie, czy w parku, przywraca mi poczucie harmonii i równowagi. Chwila na świeżym powietrzu daje mi przestrzeń do oddechu i przypomnienia sobie, jak wiele piękna jest w drobnych rzeczach.

W chwilach gdy ciężar stawał się nieznośny i ostatnią rzeczą na jaką miałam ochotę i siłę był spacer – wiedziałam, że to najlepszy znak, że właśnie na ten spacer powinnam wyjść. Chodziłam w ciszy. Tuptając wytrzepywałam z ciała nadmiary. Tak sobie radziłam z ciężarem, który nagromadził się przez cały dzień ciężkich emocji – lęku, smutku, nieustannego czuwania i wielkiego poczucia niewiadomej.

Pisanie – przelewanie myśli na papier

Pisanie w moim dzienniku to dla mnie jeden z najpotężniejszych sposobów na wyjście z trudnych chwil. Zapisuję myśli, emocje, refleksje. To, co w mojej głowie staje się zbyt chaotyczne, na papierze nabiera formy. W ten sposób czuję, że mogę wziąć kontrolę nad swoimi myślami i zrozumieć to, co się dzieje w moim wnętrzu.

pisanie w dzienniku

Pisałam gdy z Lunką było co raz gorzej. Pisałam i pisałam. Wypisywałam wszystko co miałam w sercu. Wrzucałam to na papier. Było w tym tyle samo leku co miłości. Spisywałam wszystko. A gdy Lunka odeszła napisałam list. List do niej pomógł mi przelać uczucia na papier.

Gdy jest mi ciężko to pisze. Nie kontroluje ładu i składu. Po prostu przelewam to co w sercu na papier. Takie pisanie pomaga o czym więcej pisałam tutaj.

Muzyka i dzięki, które uspakajają

Dźwięki mają moc wpływania na naszą psychikę na poziomie głębszym, niż moglibyśmy się spodziewać. Każda melodia, rytm czy częstotliwość wibruje w określony sposób, wpływając na naszą wewnętrzną równowagę. Zjawisko to jest często wykorzystywane w terapii dźwiękiem, gdzie określone częstotliwości mają za zadanie harmonizować nasz system nerwowy. Częstotliwości 432 Hz, na przykład, są często opisywane jako „naturalne” i pomagają w przywracaniu równowagi emocjonalnej, spokoju oraz wyciszeniu umysłu. W tych momentach muzyka staje się czymś więcej – jest jak fala, która przepływa przez nasze ciało, zmieniając nasz stan, uspokajając zmysły, łagodząc napięcia.

muzyka

Kiedy słucham muzyki, staram się w pełni poczuć, jak dźwięki rezonują w moich ciele, jak wibrują w każdej komórce, łącząc mnie ze sobą, dając poczucie pełni. W takich chwilach muzyka staje się formą medytacji, pozwalającą na zharmonizowanie się z własnymi emocjami i myślami.

Dotyk, samo masaż

Czasami najprostsze gesty mają największą moc. Przytulenie ukochanego kota czy objęcie się z bliską osobą to chwile, które przypominają mi, że w tym świecie pełnym zgiełku zawsze jest miejsce na bliskość. Dotyk to moja przestrzeń bezpieczeństwa.

O samo masażu kiedyś sporo pisałam. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy pragną więcej dotyku niż go dostają. Ja osobiście lubię masaż przed snem. Używam do niego ciepłego olejku (czasami lenistwo przemawia i nie jest ciepły – it is what it si) z dodatkiem olejku eterycznego. Mam swoje ukochane olejki, które mam świetnie zakotwiczone np. pomarańcza, mandarynka i lawenda.

Lata temu gdy mierzyłam się z atakami paniki i niepokojem przed snem wizualizowałam… obieranie mandarynki 😀 Tak, zauważyłam że to niesamowicie mnie koi. Zasypiałam w spokoju. Kto nie kocha mandarynek? Znamy doskonale zapach, strukturę skórki, miąższu. Także wizualizowałam jakby w zwolnionym tempie wszystkie sensacje zmysłowe jakie dawało obieranie mandarynki. Jak czuje pod palcami skórkę, wbijam się i czuje białą część. Wizualizowałam zapach olejków jakie się unoszą gdy zaczynałam odrywać skórkę. Tak często to powtarzałam, noc w noc, że z czasem zapach mandarynki zaczął mi się kojarzyć z największym ukojeniem.

A dlaczego sama wizualizacja działała? Bo sprowadzała mnie najzwyczajniej do tu i teraz. To była praktyka uważności (10 lat temu, robiłam to zupełnie intuicyjnie).

Po samo masażu nasze ciało się odpręża. Gdy na koniec przytulimy się mocno to mamy w efekcie uspokojony układ nerwy.

Jedzenie, które nie obciąża

W chwilach, kiedy czuję, że moje ciało potrzebuje wsparcia, sięgam po jedzenie, które nie obciąża. Łatwo wtedy jest sięgnąć po coś szybkiego i byle jakiego. Ale świadomość tego jak takie jedzenie wpływa na moje ciało ułatwia wybór. Lekkie, pełne energii posiłki, które odżywiają, ale nie przytłaczają. Ciepłe (ciepłe śniadanie to jeden z najlepszych wyborów). Proste dania, pełne warzyw i białka, które dodają mi sił i przypominają, że dbanie o siebie to najważniejszy krok w powrocie do równowagi.

Nawodnienie

Nawodnienie to coś, o czym łatwo zapominamy, a ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie.
Nawodnienie to jeden z najprostszych, a jednocześnie najbardziej podstawowych sposób dbania o siebie, który często bywa niedoceniany. Woda nie tylko gasi pragnienie – jest fundamentem życia, dosłownie tworzy nasze ciała. Odpowiedni poziom nawodnienia ma wpływ na nasze samopoczucie, zdolność koncentracji, a nawet stabilność emocjonalną. Przesuszenie organizmu, choćby w niewielkim stopniu, może prowadzić do rozdrażnienia, zmniejszonej energii i trudności w radzeniu sobie ze stresem.

Ciało ludzkie składa się w około 60% z wody, a jej rola w prawidłowym funkcjonowaniu jest niezastąpiona. Bez wody nasz układ nerwowy nie działa optymalnie, nasza zdolność do myślenia i koncentracji maleje. Woda pomaga w oczyszczaniu organizmu z toksyn, poprawia krążenie, wspomaga trawienie, a także umożliwia prawidłowe funkcjonowanie mózgu, który potrzebuje wody do utrzymania stabilności emocjonalnej.

Woda pełni również rolę regulacyjną – jeśli czujemy się przytłoczeni emocjonalnie, nasz organizm może sygnalizować to przez fizyczne objawy, takie jak zmęczenie, osłabienie czy bóle głowy. Często w takich momentach zapominamy o najprostszej przyczynie, jaką może być odwodnienie. Kiedy regularnie pijemy wodę, nie tylko dbamy o ciało, ale także poprawiamy naszą zdolność do radzenia sobie ze stresem i napięciem.

Szklanka ciepłej wody o poranku. W trakcie dnia napary ziołowe, herbatki, napary z goździków, ciepła woda z solą…

Prysznic 🙂

Gdy czuje duże przytłoczenie idę pod prysznic. Woda obmywa moje ciało, ale gdy zwizualizujemy, że zabiera nadmiary, obmywa naszą energię, aurę to po prysznicu wyjdziemy lżejsi o minimum kilka plecaków 🙂

Detoks od social mediów

W erze nieustannego dostępu do mediów społecznościowych, łatwo zatracić się w bezmyślnym przewijaniu ekranu. Chwilowe oderwanie się od rzeczywistości, które oferują media, może zabierać naszą uwagę od tego, co naprawdę istotne – od siebie.

Regularny detoks od social mediów to sposób na odzyskanie kontroli nad własnym czasem i uwagą. Chodzi nie tylko o to, by ograniczyć czas spędzany w sieci, ale także o to, by świadomie wybierać momenty, w których jestem naprawdę obecna. Kiedy przestaję scrolować bez celu, mam szansę na chwilę wytchnienia, odpoczynku i bycia tu i teraz. To pozwala mi odetchnąć, zresetować myśli i powrócić do swoich wewnętrznych potrzeb, bez wpływu zewnętrznych bodźców.

oczyszczanie przestrzeni dymem

Wszystkie te małe rzeczy pomagają mi wrócić do siebie. Zatrzymać się na chwilę, odpocząć, poczuć, że znowu mam kontrolę. Każdy z tych gestów to mój sposób na to, by przypomnieć sobie, że w każdej chwili możemy wrócić do siebie, do tu i teraz.

To były obiecane ogólne sposoby na radzenie sobie w ciężkich czasach i po nich. Poniżej natomiast wklejam moją prywatną listę kół ratunkowych, to małe gesty, które mi pomagają. Lista jest ciągle updejtowana, na samym początku miałam na niej tylko kilka punktów.

Lista rzecz, które pomagają mi wrócić do siebie:

  • Spacer,
  • pożywne ciepłe śniadanie,
  • wtulenie sie w koty
  • zwinięcie się w kłębek w męża ramionach
  • everything shower (dzień pełnego ogarnięcia ciała),
  • czas solo np na mini randce,
  • śpiewanie w aucie,
  • spedzanie czasu nad woda (szum oczyszcza moje mysli reguluje uklad nerowy),
  • patrzenie w niebo,
  • dobra herbata w ulubionym kubku,
  • samomasaż ciała ulubionym olejkiem,
  • powolny wieczór z ulubioną książka, 
  • przejażdżka rowerowa
  • taniec intuicyjny,
  • afirmacje – mówienie do siebie z dużą dozą miłości,
  • czas w lesie,
  • wschód lub zachód słońca,
  • rysowanie,
  • pisanie intuicyjne – przelewanie na papier myśli,
  • medytacja, 
  • szuranie w liściach
  • chodzenie boso po trawie
  • dryfowanie w wodzie – jezioro
  • czytanie Harrego Pottera
  • joga
  • patrzenie w ogień
  • zapalenie ulubionej świeczki zapachowej
  • piknik
  • jedzenie na świeżym powietrzu
  • picie herbaty z termosu na bagażniku auta
  • kubek z gorącym kakao
  • przytulanie drzewa
  • dzień bez budzika (nawet jakbym miała spać 13 h)
  • EFT – oklepywanie się
  • body shaking – wstrząsanie całym ciałem
  • wieczorna wycieczka bez celu samochodem
  • huśtanie się na huśtawce
  • oczyszczenie siebie i przestrzeni wokół siebie dymem z białej szałwi
  • zaczynanie dnia od witania się ze sobą
  • mówienie sobie „kocham Cię” kilkanaście razy przy lustrze
  • indyjskie curry, jedzone rękami w spokoju
  • robienie kulistych ruchów ciałem – biodra, dłonie tzw mana movements
  • detoks od social mediów
  • puszczenie składanki ulubionych piosenek ze spotify
  • puszczenie medytacji prowadzonej np. od Klaudii Pingot
  • leżnie z woreczkiem obciążeniowymi na oczach
  • wyjście na kawę
  • magnez. W ciężkich momentach potrzebujemy go najbardziej

Z miłością