Jak zacząć zdrowiej wybierać pożywienie?

Kiedyś sama myślałam, że aby jeść ciekawie i zdrowo. Tak wspierająco dla organizmu, muszę wywrócić wszystko do góry nogami. I spróbowałam kiedyś takiego podejścia. 

Jak się to skończyło?

Znowu wyborem tego co znane i komfortowe. U mnie w domu śniadaniami była kanapka na przykład ze szynką, albo serem. Thats all. Przez lata sama wybierałam takie śniadania i kolacje, bo takie znałam i ciężko było mi wyjść poza to co znane. 

Te fajne talerze na IG kojarzyły mi się z wysiłkiem i kosztem, zarówno finansowym, jak i energetycznym. Przytłaczało mnie to, że gdy jestem w niedoczasie to, jak tu znaleźć czas, chęć i motywację do tego, aby rano coś wymyślać?

Gdy spróbowałam na raz wprowadzić wielkie zmiany to efekty nie były stałe. Wróciłam do starych przyzwyczajeń. Bo tak było po prostu WYGODNIEJ. Tak często kończy się wprowadzanie nawykówuh na hura. Stawiasz życie do góry nogami i dziwisz się, że wszystko jest jakby nieprzychylne. Jest! Bo Twój organizm i głowa nie mogą się odnaleźć w nowej rzeczywistości. 

Na pewno kojarzysz ten trend na TikToku: Gdy zdrowa ja robiła zakupy i wieczorna ja nie ma co zjeść. 

Gdy chcemy zrobić coś na raz często tak to wygląda. Otwierasz lodówkę i już nie pamiętasz po cholerę ten hummus czy bakłażan.

Ja aby na stałe wprowadzić dobre paliwo do menu potrzebowałam zmiany podejścia. Wybór małych kroków, zapomnienie o podejściu zero jedynkowym. I planowanie. To elementy, które mocno zmieniły moje talerze. 

Co mi pomogło wspierać lepiej organizm?

Dodawanie do posiłków zdrowszych opcji

Jesz kanapkę z pasztetówką? spoko, świat się nie zawali. Dodaj kiszaka i zawsze chociaż odrobinę podkręcisz talerz. Albo ogarnij z boku jakieś warzywo, które lubisz. Ja np. robiłam sobie taką “sałatkę”: ogórek małosolny, pomidor i oregano. Nie jest idealnie, ale na początku takie dodawanie warzyw to nawyk. Nawyk, który z czasem wejdzie w krew – obiecuję:)

Bilans tygodniowy nie dniowy

Dziś jadłaś na mieście i w sumie czujesz, że zawaliłaś żywieniowo? Pomyśl o jedzeniu w kategorii tygodnia. Zadbaj o to, aby bilans tygodniowy się zgadzał. Wtedy nawet, jak w jeden dzień zjesz tort, ale w pozostałe Twoje wybory będą wspierające to i tak wyjdziesz z podniesioną głową.

Bilans tygodniowy to mistrzostwo, które pomogło mi lepiej układać talerz. Dbałam o to, aby w każdym tygodniu zjeść rybę, chociaż jedno ciepłe śniadanie (owsianka, szakszuka…), sprawdzałam czy zjadłam orzechy etc. Bo wiesz jak to jest. Możesz jeść orzechy niemal codziennie albo wcale.

Czas leci szybko i tygodnie nie raz mijają jak dni Ja bardzo lubię rzeczy, ale patrząc właśnie na cały tydzień zauważyłam, że hola hola ale to nie dwa dni temu jadłam orzechy a dwa tygodnie temu… W bilansie tygodniowym łatwo wychwycić czego mamy mało w diecie.  

Dostrzegaj okazję, inspruj się kolorami

Korzystaj z sezonu, gdy wszystko jest piękne kolorowe i przystępne. Na wiosnę nawet w miastach, co rusz są gdzieś warzywniaki, w których za ułamek ceny marketowej wyposażysz całą szufladę w lodówce we wspierające opcje. Dziś całe moje zakupy kosztowały 89 zł. Zdjęcie poniżej. A na zdjęciu nie pokazałam młodych ziemniaków, których kupiłam ponad dwa kilogramy.

89 zł i jak widzisz na blacie jest naprawdę sporo jedzenia. Dlatego to najlepszy z najlepszych momentów na lepsze wybory. Serio. Poczujesz się lepiej, a i odczujesz finansowo różnicę 🙂

Reguła 80/20

Nie podchodź zero jedynkowo. Masz ochotę na fish&chips, ciacho, loda? Zjedz. Tu posługuje się reguła 80/20. Nie wszystko musi być super zdrowe, ważne aby to co zdrowe przeważało 🙂 Idziesz z przyjaciółką na ciacho to nic. Mało tego, ciesz się nim. Każdy z nas ma czasami ochotę na słodki smak. Ważne, aby to nie był codzienny wybór. Ja gdy idę na ciacho to robię to w rozpieszczającej formie. Wybieram takie na jakie mam ochotę i cieszę się nim. 

Planuj posiłki na tydzień

Planuj! Co planowanie zrobiło z moim gotowaniem to skarb. Zaliczyłam tu skok kwantowy. Planując oszczędzasz: czas i kasę. Nie musisz później podejmować codziennie wyboru co zjeść, masz to na liście. I jesteś w stanie tygodniowo dobrze zbilansować dietę. Widzisz ile w niej ryby, mięsa, szpinaku czy owoców. Ja kiedyś totalnie nie byłą zwolenniczką planowanych posiłków.

Codziennie wymyślałam co będę jadła. Traciłam na to czas i energię. Skąd u mnie się to wzięło? 

Moja mama codziennie chodzi na rynek i kupuje na bieżąco to co potrzebuje. W sumie jest to fajne podejście. ALE no właśnie każdorazowo wymyślała co będzie na obiad czy na kolację. Każdego dnia! I ja nawet n ie zauważyłam kiedy takie podejście mocno wsiąkło we mnie.

Codzienne głowienie się co zjem. Czy muszę iść po coś do sklepu. W sumie już jestem zmęczona po pracy i chciałabym zjeść. Przez to często wybierałam niezdrowo – szybko. Tak aby zaspokoić głód. Bo przekroczyłam u siebie moment gdzie zmęczenie po pracy dawało w kość, żołądek się domagał pokarmu, a ja zużywałam jeszcze energię na myślenie co zjeść. 

Chcesz dowiedzieć, się jak ja planuje tygodniowe żywienie? O tym za niedługo 🙂

To może o planowaniu przygotuje osobny post, bo planowanie posiłków to czyste złoto! 

Stay tune!