Ten o skupianiu się na mocnych stronach
Stanowczo za często myślimy o swoich słabych stronach zamiast skupiać się na tych mocnych. Myślimy o tym, co jest do poprawki. Szukamy słabych punktów. Rys na naszym nieskazitelnym wyobrażeniu. Do niedawna też się na tym skupiałam. Przecież najważniejsze to wyeliminowanie tego, co niedostatecznie dobre.

W bardziej toksycznych miejscach pracy czy w korpo (bez stawiania równania, ale wiadomo jak jest…) słabsze punkty nazywa się “obszarami rozwojowymi”. Kto z nas nie miał chociaż raz rozmowy podsumowującej skupiającej się właśnie na “obszarach rozwojowych”? Zmora. Mnie takie rozmowy energetycznie wyssały. Plusy zamykamy w 5 minutach, mocne strony to ledwie wzmianka, a prawdziwa energia idzie do kanału “co można poprawić”. Sama, w dużej mierze przez właśnie takie rozmowy, zaczęłam skupiać swoje zainteresowanie w kierunku słabości. Podkopywało to moją pewność siebie. Skoro tyle jest do poprawy…
Na początku prowadzenia firmy, już po etapie bytności w środowiskach toksycznych, zostało mi to aby myśleć o rzeczach do poprawienia, o słabościach. W efekcie wiele rzeczy nie płynęło tak, jak powinno, bywało mocno męcząco.
No tak mogłabym lepiej ogarniać grafikę, typografię, więcej wiedzieć o tym czy tamtym, a nawet doszkolić się ze sztuki czynienia zajebistych gołąbków (mamo, chapeau bas. Teściowo chylę czoła), ale do cholery po co? Czy nie lepiej skupić się na tym, co idzie mi z lekkością, ma potencjał czy po prostu w czym jestem dobra? Skoro coś dobrze ogarniam to chyba lepiej poświęcić energię temu, aby w tym wymiatać.

I zanim zaczęłam pracować dla różnych toksyn, jeszcze w czasach etatowych, tak miałam. Skupiałam się instynktownie na tym, co robię dobrze i w to inwestowałam energię. Skoro robię coś dobrze to nic nie stoi na przeszkodzie temu aby zrobić z tego swoje superpower. Jeśli czegoś nie ogarniałam to nie poświęcałam temu wiele energii. Ot nie moja działka, mam inne mocne asy w rękawie.
Dzięki temu podejściu z łatwością dostałam prace, nawet wybiegające poza moje umiejętności. Wiedziałam, że jak mi coś leży to będę w tym wymiatać. A resztę, która jest nie moja, uciążliwa czy po prostu w czym jestem słaba można delegować dalej.

Teraz znając oba podejścia świadomie wybieram powrót do tego pierwszego. Inwestuję swoją energię w miejsca z potencjałem, w których już teraz jestem dobra. Efekty zaskakują czasami mnie samą. A moja firma dzięki temu staje się tylko, co raz mocniejsza.
„Where Your mind goes, Your energy flows” – Tony Robbis